|
![]() | Książka najlepszym prezentem na zbliżające się Święta Szukasz prezentu świątecznego dla bliskiej osoby, która interesuje się tematyką innowacji i rozwoju nowych technologii. Mamy ciekawą propozycję. W serii Biblioteka Nowoczesnego Menadżera Wydawnictwa Poltext ukazała się książka: "Zarządzanie innowacjami w przedsiębiorstwie - poszukiwanie i realizacja nowatorskich projektów". czytaj więcej… Książka prezentuje aktualny stan wiedzy z zakresu szeroko rozumianej innowacyjności. Podejmuje problematykę diagnozowania i prognozowania systemu zarządzania innowacjami w przedsiębiorstwie. Nie bez znaczenia jest fakt, że napisana jest językiem zrozumiałym zarówno dla studentów, menadżerów jak i pasjonatów nauki. W treści zamieszczone są liczne przykłady praktyczne i odniesienia do obecnej rzeczywistości społeczno - gospodarczej. Autorem publikacji jest dr Marcin Karlik - ekonomista zatrudniony w naszym zabrzańskim ośrodku. Książka dostępna jest w dobrych księgarniach. Szczegółowe informacje na stronie: http://www.poltext.pl/b1254-Zarzadzanie-innowacjami-w-przedsi%C4%99biorstwie.htm zamknij… |
![]() | Górnośląska Spółka Gazownictwa wspiera budowę nowej generacji zastawki serca Mija kolejny rok współpracy pomiędzy Górnośląską Spółką Gazownictwa sp. z o.o. w Zabrzu i Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi. Górnośląska Spółka Gazownictwa wsparła finansowo projekt adaptacji pomieszczeń wraz z wykonaniem instalacji klimatyzacyjnej dla potrzeb laboratorium Pracowni Bioinżynierii. Dzięki zaangażowaniu zabrzańskiej firmy nasz zabrzański ośrodek kardiochirurgii pozyskał nową powierzchnię badawczą spełniającą rygorystyczne normy czystości. czytaj więcej… W tych nowych pomieszczeniach laboratoryjnych Zespół Pracowni Bioinżynierii kontynuować będzie prace nad stworzeniem optymalnej protezy zastawki serca, w której na biologicznym rusztowaniu tkankowym, pochodzenia odzwierzęcego lub ludzkiego, osadzone będą komórki macierzyste, pozyskane prostą i bezpieczną metodą ze szpiku kostnego biorcy. Zastawka taka przyswajana ma być jak własny organ. Nie będzie narażona na niebezpieczeństwo odrzutu i wolna ma być od wad, jakie występują w stosowanych tradycyjnie mechanicznych i biologicznych protezach zastawek serca. Dla pacjenta oznaczać to będzie szereg korzyści: m.in. zmniejszenie ryzyka wapnienia i reakcji zapalnych oraz większą trwałość zastawki co sprawi, że nie trzeba jej będzie tak często wymieniać. Początkowe wyniki badań laboratoryjnych nad nowoczesną bioprotezą zastawki serca są bardzo obiecujące, ale poważna weryfikacja efektów i poprawności przyjętej koncepcji nastąpi dopiero po przeprowadzeniu badań na zwierzętach, a tego rodzaju wyników należy się spodziewać w 2013 r. Kontynuację prac umożliwiają środki pochodzące z grantów naukowych oraz ofiarność sponsorów, którzy w badaniach związanych z zastosowaniem inżynierii tkankowej w terapii chorób serca widzą szansę dla wielu chorych. Do tego grona należy Górnośląska Spółka Gazownictwa sp. z o.o. w Zabrzu, której pomoc owocuje rozwojem zaplecza laboratoryjnego. zamknij… |
![]() | Pierwsze stenty wieńcowe ulegające biodegradacji jeszcze w tym roku Pierwsza biodegradowalne stenty wieńcowe zostaną oficjalnie dopuszczone do użycia w Europie i USA jesienią 2012 r. - poinformowano podczas XVI Warszawskich Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej. czytaj więcej… Stenty w kształcie niewielkiej sprężynki wykorzystywane są podczas zabiegu angioplastyki do udrożnienia naczynia wieńcowego. Pełnią one rolę rusztowania wewnątrz tętnicy, które poszerza ją i podpiera jej ścianę. Czasami powodują jednak skutki uboczne – uszkodzenie tętnicy, stan zapalny i ponowne zawężenie naczynia. "Tej wady pozbawione są stenty z polimerów, które po wszczepieniu ulegają biodegradacji" – powiedział PAP prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Warszawie. Po 2 latach zanikają, gdy spełniły już swą funkcję i są niepotrzebne. Rozkładają się do substancji nieszkodliwych dla organizmu, takich jak dwutlenek węgla i woda. Według specjalisty, nowe stenty mogą zmniejszyć liczbę powikłań i poprawić skuteczność zabiegów angioplastyki. Skróci się też okres stosowania przez chorych leków przeciwpłytkowych (rozrzedzających krew - PAP). Stenty ze stali lub stopu chromowo-kobaltowego wymagają zażywania tego rodzaju leków przez co najmniej rok od wstawienia ich do wnętrza naczynia. "Z dotychczasowych badań wynika, że stenty biodegradowalne nie tylko leczą zawężenie, ale mogą też zmniejszyć objętość blaszki miażdżycowej" – twierdzi prof. Witkowski. Jeśli się to potwierdzi, były to kolejny przełom w zwalczaniu choroby wieńcowej przy użyciu zabiegów angioplastyki. Ekspert poinformował PAP, że pierwsze stenty ulegające biodegradacji jeszcze w tym roku mają być zastosowane również w Polsce. PAP - Nauka w Polsce zamknij… |
![]() | Jadłospis polskich dzieci ubogi w warzywa, bogaty w łakocie W codziennym jadłospisie polskich dzieci nie starcza miejsca na warzywa, za to każdego dnia wypijają ok. dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie oraz słone przekąski. czytaj więcej… Zespół badaczy z wrocławskiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej pod kierunkiem prof. Aleksandry Łuszczyńskiej przebadał ponad 800 uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i liceów z południowo-zachodniej Polski w wieku od 10 do 17 lat. Takie same badania przeprowadzono w ramach projektu badawczego TEMPEST (finansowanego ze środków UE) w Wielkiej Brytanii, Portugalii i Holandii. Łącznie przebadano 2 tys. 764 osób w wieku 10-17 lat. Okazało się, że polskie dzieci mają najłatwiejszy dostęp do niezdrowej żywności na tle innych krajów europejskich i coraz częściej cierpią na nadwagę lub otyłość. Z badań wynika, że regularne spożywanie śniadań nie należy do codziennych nawyków polskich dzieci: ponad 20 proc. z nich zadeklarowało, że je poranny posiłek od jednego do trzech razy w tygodniu. Choć w ich dziennym jadłospisie znajdują się dwie porcje owoców to nie starcza już w nim miejsca na warzywa – spożywają ich mniej niż ich rówieśnicy z innych krajów (Portugalii, Holandii i Wielkiej Brytanii). Za to stałym elementem ich codziennej diety są łakocie. Polskie dzieci deklarują, że każdego dnia wypijają około dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie oraz słone przekąski. "Młodzi mają łatwy dostęp do wszystkich wysokokalorycznych przekąsek i słodzonych napojów. W badaniu deklarowali, że prawie zawsze wolno im po nie sięgnąć, zarówno w domu, jak i w szkole, a także podczas aktywności pozaszkolnych" – podkreśliła współautorka badania, psychodietetyk Anna Januszewicz. Badanie pokazało, że młodzi ludzie chcą zdrowo jeść, ale potrzebują wsparcia, zarówno w szkole, jak i ze strony rodziców. Niemal 40 proc. badanych zgodziło się z tym, że w szkołach nie powinno się sprzedawać niezdrowych i wysokokalorycznych przekąsek oraz słodzonych napojów, a 35 proc. zadeklarowało zgodę na podwyżkę cen tego typu żywności. Zdaniem ponad 60 proc. badanych szkoły powinny zaangażować się w promocję zdrowego stylu życia. Co więcej, ok. 65 proc. dzieci podkreśliło rolę rodziców w dziedzinie edukacji zdrowotnej i jednoznacznie wskazało na potrzebę rozmów o zdrowym jedzeniu i tym, dlaczego zdrowa dieta jest istotna. "Młodzi ludzie chcą zmiany polityki cenowej, większej obecności programów promocji zdrowego trybu życia w szkole i częstszych rozmów z rodzicami na temat odżywiania. Dorośli boją się pewnie proponować takie zmiany dzieciom i wolą oferować im słodkie i słone przekąski. Powinniśmy nieco bardziej ufać młodym ludziom, są całkiem rozsądni i chcą więcej wiedzieć o swoim zdrowiu" - uznała prof. Łuszczyńska. Psychologowie nie mają wątpliwości, że na sposób odżywania się dzieci wpływ mają ich rodzice. Podczas badania szukali związków między różnymi sposobami wychowywania a masą ciała podopiecznych. Okazało się, że choć zarówno podejście oparte na trosce i zaangażowaniu, jak i oparte na konsekwencji i kontroli, sprzyjają zdrowszemu odżywianiu młodych ludzi, to tylko to pierwsze wiąże się z niższą masą ciała u dziecka. "W wychowaniu ważne jest również pokazywanie dzieciom na własnym przykładzie, jak powinna wyglądać zdrowa dieta. Nawet najlepiej dobrane sposoby edukowania najmłodszych, prawdopodobnie nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, jeśli sami, jako rodzice, nie będziemy się do nich stosowali" – uważa Januszewicz. PAP - Nauka w Polsce zamknij… |
![]() | Eksperci: dawcą organów można być w każdym wieku Nie ma ograniczeń wiekowych, aby zostać dawcą organów. Podstawą są badania medyczne. Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne do Spraw Transplantacji „Poltransplant" potwierdza, że organy mogą być z powodzeniem przeszczepione zarówno od noworodków jak i osób powyżej 80 lat. Organy nadające się do przeszczepu to nerki, serce, wątroba, płuca, trzustka, rogówki, skóra, kości, szpik kostny i jelita. czytaj więcej… MyHealthyNewsDaily przypomina, że ocena organów wyznaczona jest standardami medycznymi. Wiek nie jest czynnikiem determinującym, chociaż w większości klinik przeszczepia się organy od osób pełnoletnich. Istnieje specjalny program Old-to-old, który zajmuje się przeszczepami wśród osób starszych. Warunki, które absolutnie wykluczają donację to HIV, aktywny nowotwór i ogólnoustrojowe zakażenie. Większość narządów należy przeszczepić od 6 do 72 godzin po usunięciu ich od dawcy. Tkanki, takie jak rogówki, skóra, zastawki serca, kości, ścięgna, więzadła i chrząstki mogą być zachowane i przechowywane do wykorzystania później. Większość narządów i tkanek podaje się po śmierci dawcy. Jednak zdarza się, że przeszczepia się niektóre organy od żywych osób. Pierwszą udaną transplantacją organu od żywego dawcy w Stanach Zjednoczonych był przeszczep nerki od brata bliźniaka pacjenta, w 1954 roku. Kolejka osób czekających na przeszczep stale się wydłuża. System kwalifikowania pacjentów do przeszczepu działa sprawnie i wyklucza wykonanie przeszczepu osobie spoza Krajowej Listy Oczekujących. O kolejności na liście decydują wyłącznie kryteria medyczne. Tylko stan bezpośredniego zagrożenia życia stwarza możliwość wykonania przeszczepu wcześniej. Transplantolodzy z Kliniki Immunologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych w Warszawie w rozmowie z PAP zaznaczyli, że jeden przeszczep nie zawsze wystarczy na całe życie i często potrzebne są kolejne. PAP - Nauka w Polsce zamknij… |
![]() | W Zabrzu będzie więcej przeszczepów płuc u chorych z mukowiscydozą Za ponad dwa lata Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu będzie w stanie zaspokoić krajowe zapotrzebowanie na przeszczepy płuc u chorych z mukowiscydozą. Lekarze podkreślają, że takie przeszczepy są w Polsce co najmniej dwukrotnie tańsze niż za granicą. czytaj więcej… Dotychczas w zabrzańskim ośrodku, wyspecjalizowanym w przeszczepach i operacjach serca, dokonano prawie 70 przeszczepów płuc. Do niedawna takie operacje wykonywano jedynie u dorosłych. W marcu po raz pierwszy w Polsce przeszczepiono płuca także u nastolatków: 17-letniego Michała chorującego na mukowiscydozę i 15-letniej Marty ze skrajnym nadciśnieniem płucnym. Lekarze z zabrzańskiego zespołu tłumaczyli, że operacje – choć obarczone dużym, ponad 30-procentowym ryzykiem, były konieczne, bowiem większe było zagrożenie życie obojga nastolatków. Obu przeszczepów dokonano w marcu. Oboje młodzi pacjenci mówią o swojej wdzięczności dla zabrzańskich lekarzy i chwalili rodzinną – jak oceniają – atmosferę tego szpitala. „Nie bałam się, miałam pełne zaufanie do lekarzy” - zapewniła 15-letnia Marta, która w przyszłości sama chciałaby zostać chirurgiem. Z braku innego dawcy dziewczynie przeszczepiono płuca osoby dorosłej, co jeszcze skomplikowało zabieg. Michał wspominał, że po operacji wydawało mu się, że nadal nie może normalnie oddychać – jego psychika nie przyjmowała jeszcze do wiadomości, że trwające wiele miesięcy dolegliwości skończyły się. Wcześniej chłopiec spędził siedem miesięcy w szpitalu. Przy wzroście ok. 170 cm ważył 40 kg, nie był w stanie samodzielnie funkcjonować. Szef zabrzańskiego programu przeszczepów płuc, dr Jacek Wojarski, przytoczył dane, zgodnie z którymi w ciągu minionych 15 lat na świecie wykonano ponad 1,3 tys. transplantacji tego organu u osób poniżej 18 roku życia, najwięcej u dzieci między 12 a 17 rokiem życia. Zwykle zajmujące się tym ośrodki operują 1-4 takie przypadki rocznie. Szacuje się, że roczne zapotrzebowanie na przeszczepy płuc u pacjentów z mukowiscydozą w Polsce to ok. 20 przypadków. Taka ilość będzie możliwa w Zabrzu, gdy w 2014 r. oddana będzie do użytku część C tego ośrodka – w praktyce będzie to oddzielny, niewielki szpital, bowiem pacjenci z tą chorobą muszą być po przeszczepach ściśle izolowani ze względów epidemiologicznych. Mukowiscydoza to groźna i nieuleczalna, uwarunkowana genetycznie choroba, objawiająca się głównie przewlekłymi dolegliwościami układu oddechowego. Ratunkiem dla najciężej chorych pacjentów może być właśnie przeszczep płuc, jednak jeszcze do niedawna w Polsce nie stosowano takiej metody u tej grupy chorych. Jako pierwszy zrobił to ośrodek w Zabrzu, który prowadzi największy w Polsce program transplantacji płuc. Transplantacja płuc należy do najtrudniejszych. Płuca są w stałym kontakcie ze środowiskiem zewnętrznym, dlatego są bardzo narażone na infekcje. Mimo ryzyka liczba przeszczepów płuc nie spada, bo dla ciężko chorych nie ma innych opcji terapeutycznych, jak w przypadku serca - kiedy można np. wydłużyć leczenie farmakologiczne. Ze statystyk wynika, że w światowych ośrodkach trzy miesiące po operacji transplantacji płuc przeżywa około 80 proc. pacjentów. Pięć lat przeżywa ponad połowa pacjentów po przeszczepie. Lekarze z Zabrza zapewniają, że przy spełnieniu warunków dotyczących infrastruktury szpitala oraz odpowiedniego finansowania takich transplantacji, za ponad dwa lata chorzy nie będą musieli wyjeżdżać za granicę na przeszczep płuc. Dziś część przypadków kierowana jest do leczenia za granicą. Specjaliści z Zabrza wyliczyli, że tam takie operacje są co najmniej dwukrotnie droższe niż w Polsce, gdzie realny średni koszt leczenia i przeszczepu płuc u chorego z mukowiscydozą (jak u 17-letniego Michała) wyliczono na ok. 350 tys. zł, a u chorego ze skrajnym nadciśnieniem płucnym (jak u 15-letniej Marty) na ok. 320 tys. zł. W obu przypadkach młodych ludzi resort zdrowia zdecydował się pokryć faktyczne koszty, choć gdyby trzymać się standardowych wycen, byłoby to znacznie mniej. Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu jest w Polsce liderem transplantacji narządów klatki piersiowej w Polsce, zarówno serca, jak i płuc. Poza ośrodkiem w Zabrzu w Polsce tylko ośrodek w Szczecinie, kierowany przez prof. Tomasz Grodzkiego, wykonał dwa udane przeszczepy płuca u chorych z rozedmą płuc. Historia udanych przeszczepów płuc Polsce zaczyna się od 2001 r., kiedy prof. Marian Zembala wykonał w Zabrzu pierwszy udany przeszczep serca i płuc jednocześnie. Dwa lata później w Zabrzu dokonano pierwszego pomyślnego przeszczepu pojedynczego płuca. Zabrzański ośrodek zajmuje się kompleksową diagnostyką i leczeniem chorób serca, naczyń oraz płuc u dorosłych i dzieci. Rocznie wykonuje ok. 12 tys. inwazyjnych procedur kardiologicznych oraz 2,4 tys. operacji kardiochirurgicznych, w tym ok. 40-50 transplantacji serca i 20 transplantacji płuc. PAP - Nauka w Polsce zamknij… |
![]() | Średnią życia Polaków można szybko wydłużyć o kilka lat W stosunkowo krótkim czasie – nawet jednej dekady – można wydłużyć średnią życia Polaków o kilka lat. W większości można to uzyskać dzięki poprawie działań w zakresie prewencji i leczenia chorób układu krążenia – oceniają eksperci. czytaj więcej… Wyraźne zmniejszenie śmiertelności, będące skutkiem działań prewencyjnych, można zaobserwować już po roku od ich wprowadzenia, podkreślali kardiolodzy, specjaliści z innych dziedzin medycyny oraz dziennikarze podczas konferencji pt. „Jak poprawić zdrowie Polaków”. Odbyła się ona pod patronatem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. „W nauce utarł się stereotyp, że działania prewencyjne przynoszą pozytywne efekty zdrowotne po wielu latach czy dekadach. Ale teraz mamy dowody, że jest inaczej. Badania wskazują np., że już w rok po wprowadzeniu zakazu palenia w miejscach publicznych można odnotować spadek hospitalizacji i umieralności z przyczyn sercowo-naczyniowych” – powiedział dr Tomasz Zdrojewski, przewodniczący Komitetu Zdrowia Publicznego PAN. Danych na ten temat dostarcza artykuł prof. Simona Capewella i Martina O'Flaherty’ego z Uniwersytetu w Liverpoolu, który w sierpniu 2011 r. ukazał się na łamach czasopisma „Lancet”. Jego autorzy jako przykład podają m.in. Polskę. Na początku transformacji ustrojowych, gdy zniesiono u nas dopłaty do mięsa i tłuszczów zwierzęcych w ciągu zaledwie 5 lat śmiertelność z powodu choroby wieńcowej obniżyła się aż o 25 proc. Polacy zaczęli w tym okresie spożywać więcej tłuszczów roślinnych oraz owoców i warzyw. Łącznie, w ostatnich 20 latach średnia życia polskich mężczyzn wydłużyła się o 6 lat, a kobiet o 5,5 roku. W znacznym stopniu (u mężczyzn w 50 proc.) miało to właśnie związek ze spadkiem umieralności z powodu chorób układu krążenia, przypomniał prof. Bogdan Wojtyniak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie. Przyczynił się do tego również rozwój kardiologii interwencyjnej w naszym kraju – zawał serca zaczęto leczyć inwazyjnie zamiast zachowawczo, zwracali uwagę eksperci. „Niestety, choć w latach 90. szybko nadrabialiśmy różnice w długości życia w stosunku do krajów Unii Europejskiej, to po 2001 r. doszło do spowolnienia tempa korzystnych zmian. Europa zaczęła nam +uciekać+” – powiedział prof. Wojtyniak. W rozmowie z PAP podkreślił, że Polscy mężczyźni żyją ciągle 5-6 lat krócej niż wynosi średnia w UE. W przypadku kobiet różnice te są mniejsze, ale umieralność z powodu chorób układu krążenia ma tu jeszcze większy udział, bo odpowiada aż za 60-70 proc. Według prof. Wojtyniaka, z powodu różnic w długości życia co roku w Polsce tracimy 57 tys. osób, z czego 14 tys. osób jest w wieku produkcyjnym, tj. 25-65 lat. „Dlatego, mimo że bardzo dużo osiągnęliśmy musimy zastanowić się czego nam jeszcze brakuje do pełnego sukcesu” – podkreślił specjalista. Prof. Toerben Joergensen z Uniwersytetu w Kopenhadze przypomniał, że istnieje kilka podstawowych czynników ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego. Są to: brak aktywności fizycznej, zbyt kaloryczna dieta, bogata w nasycone kwasy tłuszczowe, tłuszcze trans oraz cukier i sól, palenie tytoniu i nadużywanie alkoholu. Dlatego należy podejmować działania, które będą miały wpływ na zmianę tych elementów stylu życia. Ekspert podkreślił, że w prewencji chorób układu krążenia bardzo ważną rolę odgrywają regulacje prawne wprowadzane przez władze, takie jak zakaz palenia w miejscach publicznych, nakładanie wyższych podatków na producentów niezdrowej żywności, wyrobów tytoniowych czy alkoholi, regulacje dotyczące reklamowania tych artykułów. „Moim zdaniem, nie jest naturalne, że choroby serca są ciągle główną przyczyną chorobowości i umieralności ludzi. To jest wybór polityczny” - powiedział prof. Joergensen. Przytoczył dane, z których wynika, że podniesienie cen papierosów o 10 proc. przyczynia się do spadku ich sprzedaży - o 4 proc. w krajach bogatszych i o 8 proc. w krajach biedniejszych. Nie leży to jednak w interesie korporacji, dlatego starają się one wywierać presję na rządy i wpływać na wybory ludzi, np. poprzez reklamę. Z kolei prof. Wojciech Drygas z Instytutu Kardiologii w Warszawie zwrócił uwagę na rolę aktywności fizycznej w zapobieganiu otyłości i cukrzycy, głównych czynników ryzyka chorób serca. Jego zdaniem jeśli w Polsce nie stworzymy warunków sprzyjających uprawianiu sportu to na pewno nastąpi gwałtowny rozwój epidemii otyłości i cukrzycy. „Z tym scenariuszem nie poradzą sobie nawet najlepsi kardiolodzy” – podkreślił. Możliwy jest jednak inny scenariusz, ale ten wymagałby promowania aktywności fizycznej w czasie wolnym, jak również w drodze do pracy, np. przez tworzenie sieci ścieżek rowerowych. PAP - Nauka w Polsce zamknij… |
![]() | Leki stosowane w leczeniu zaburzeń rytmu serca (arytmii) Serce to jeden z najważniejszych narządów organizmu człowieka. Jest ono bowiem organem napędzającym do pracy inne narządy ludzkiego ciała. Dlatego tak ważne jest jego prawidłowe funkcjonowanie. Nieprawidłowa praca serca, w wyniku pojawienia się zaburzeń rytmu serca, może być bardzo niebezpieczna dla życia człowieka. Ważna jest w takich przypadkach jak najszybsza diagnoza i zastosowanie odpowiedniego leczenia. czytaj więcej… Rodzaje zaburzeń rytmu mięśnia sercowego Leczenie farmakologiczne zaburzeń rytmu serca Mgr farm. Marta Bednarska zamknij… |
![]() | Eksperci: w upalne dni pijmy dużo, ale unikajmy alkoholu W upalne dni pijmy wodę i unikajmy alkoholu, zakupy róbmy rano lub wieczorem a samochód schładzajmy przed jazdą - radzą eksperci. Za to kleszczy możemy obawiać się mniej niż zwykle. One również nie lubią upałów i unikają nasłonecznionych miejsc. "Temperatura optymalna dla naszego organizmu to 20-24 stopnie Celsjusza" - powiedział PAP dr Andrzej Kędziorski z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego. czytaj więcej… Dlatego specjaliści radzą, że aby uniknąć negatywnych skutków zdrowotnych, w upalne dni należy pozostać w domu między godz. 10 a 16, zakupy robić rano lub wieczorem i nosić luźne ubrania. Osoby pracujące na zewnątrz powinny się regularnie chłodzić, robić częste przerwy w pracy. Chorzy na przewlekłe choroby muszą pamiętać o systematycznym przyjmowaniu leków zaordynowanych przez lekarza. "Nasz organizm nie dysponuje innymi możliwościami oddawania ciepła, niż na drodze parowania. Dlatego trzeba dużo pić" - powiedział PAP dr Andrzej Kędziorski z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego. Zdaniem uczonego najlepsza będzie woda mineralna, może być lekko osolona. Można sięgnąć również po herbatę czy kawę, ale nie za mocną. Zdaniem specjalistów z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Warszawie, trzeba pić nawet trzy-cztery litry wody, ale w małych porcjach. Jedzenie powinno być lekkostrawne. Najlepiej, jeśli w jadłospisie będzie dużo warzyw i owoców. Zgodnie z zaleceniami kardiologów, osoby, które odczuwają duszności, bóle w klatce piersiowej, kołatanie lub nierówne bicie serca, albo mają mroczki przed oczami, powinny zgłosić się do lekarza. Osoby starsze oraz z chorobami układu krążenia powinny ograniczyć wychodzenie na dwór, kiedy słońce operuje najmocniej. Jak pokazują statystyki, w czasie upałów pogotowie najczęściej wzywane jest do starszych osób, które podczas największego gorąca robią zakupy i wracają do domu z ciężkimi torbami. Takie postepowanie może skończyć się zasłabnięciem. Ryzykowne może okazać się również wsiadanie do nagrzanego na słońcu samochodu, w którym temperatura sięgać może 60-80 st. C. Zanim się wsiądzie, należy taki samochód przewietrzyć i zmniejszyć temperaturę. Jeśli włączamy w aucie klimatyzację, to też nie powinna ona chłodzić zbyt mocno. Na poważne konsekwencje zdrowotne narażają się również osoby, które podczas upałów sięgają po alkohol. "Picie alkoholu w czasie upałów jest bardzo niebezpieczne i może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, a nawet do zgonu" - przestrzegają specjaliści z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Warszawie. Jednak upały mogą mieć też swoje dobre strony. Uczeni wyjaśniają, że w upalne dni i w nasłonecznionych miejscach prawdopodobieństwo ukąszenia przez kleszcza jest znacznie mniejsze. Pajęczaki te nie lubią upałów, dlatego najbezpieczniej jest w godzinach 11-17, kiedy temperatura jest najwyższa. Dr hab. Anna Bajer z Zakładu Parazytologii Uniwersytetu Warszawskiego podkreśliła w rozmowie z PAP, że zmniejszona przez upał aktywność kleszczy nie zwalnia nas jednak z zachowania czujności. Jak zaznaczyła, latem szukamy cienia, a kleszcze nawet w upały w zacienionych, wilgotnych miejscach czekają na swoje ofiary. PAP - Nauka w Polsce zamknij… |
